piątek, 14 listopada 2014

4.Zakochasz się we mnie.

Obudziły mnie promienie słoneczne,co było bardzo dziwne,ponieważ zasunęłam wczoraj roletę. Otworzyłam oczy,ale tuż po chwili zasłoniłam je ręką. Kiedy przyzwyczaiły się już do panującego w pokoju światła zobaczyłam Pepa. Co on tu robi?
-Cześć przyszedłem Cię obudzić bo cię porywam-powiedział jakiś wesoły.
-Gdzie?-spytałam bez entuzjazmu.
-Gwarantuje,że ci się spodoba-uśmiechnął się do mnie przyjaźnie,ale ja jeszcze nie potrafiłam tego odwzajemnić,przecież było rano-Pośpiesz się-krzyknął wychodząc. Jak tam chce. Ubrałam się w to:


Umyłam się i uczesałam włosy,które dzisiaj zostały rozpuszczone. Full capa założyłam tak,że daszek był z tyłu. Zeszłam na dół,a tam czekały na mnie tosty z nutellą. Byłam wdzięczna tacie za to,że mimo,iż jestem taką jędzą to nadal się tak stara. Tak-zdecydowanie mogę nazwać go moim prawdziwym tatą bo tylko rodzice starają się,aby ich dzieci czuły się naprawdę kochane. Ja się właśnie tak czuję. Mama nie potrafiła mi tego zapewnić,ale tutaj w Barcelonie to co innego. Czuję,że otwiera się nowy rozdział w moim życiu. Może wreszcie sobie je poukładam. Z moich przemyśleń wyrwała mnie machająca mi przed oczami ręka Pepa.
-Tato weź przestań-aż sama się zdziwiłam tym pierwszym słowem. Widać było,że sam wielki trener Barcelony nie wierzył w to,co właśnie usłyszał.
-Czy ty...Ty powiedziałaś do mnie...no...no wiesz...tato?-zapytał jąkając się.
-No tak...W końcu nim jesteś i chciałabym z tobą porozmawiać-powiedziałam. Chciałam to już wcześniej zrobić,ale mimo to odwlekałam tą rozmowę. Dlaczego? Chyba po prostu się bałam.
-Słucham-odezwał się mój tata.
-No więc chciałabym cię przeprosić za moje zachowanie. Dużo wczoraj o tym wszystkim myślałam i doszłam do wniosku,że byłeś wtedy młody i popełniłeś kilka błędów,a potem nie chciałeś rozwalać naszego życia. Nie mogłeś wiedzieć,że było mi z mamą źle. Ja też popełniłam wiele błędów i wiem jak ciężko się je naprawia. Także mam propozycję...Zacznijmy od nowa-skończyłam swoją wypowiedź i czekałam na reakcję Pepa.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. Przyjmuję propozycję,ale na ten temat porozmawiamy jeszcze później,a teraz niespodzianka dobrze?-zapytał.
-Oki-on popatrzył się na moją twarz i mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Chyba właśnie tego wtedy potrzebowałam,ale nie potrafiłam się do tego przyznać. Nauczyłam się skrywać wszystko pod moim pancerzem ochronnym i tak już zostało. Jednak czuje jak Pep powoli go zrywa. To chyba nawet dobrze bo mam dość udawania. Kiedy oderwałam się od taty w drzwiach pojawił się Cesc. W trójkę gdzieś pojechaliśmy. Dobra to nawet nie była podróż-trwała niecałe 5 minut. Wysiedliśmy pod Camp Nou.
-Co my tu robimy?-zapytałam.
-Obejrzysz trening chłopaków,chociaż nie ukrywam mam nadzieję,że do nich dołączysz. Strój czeka na ciebie w szatni. Oczywiście nie w tej,w której przebierają się chłopaki.-wyjaśnił mi tatuś. Cesc już gdzieś zniknął. Poszłam się przebrać. Następnie wzięłam piłkę i weszłam na murawę. Robiłam kapki*. Nagle poczułam na sobie czyjś wzrok. To pan Fabregas.
-Dobra jesteś-zaczął-możemy pogadać?-zapytał po chwili.
-Mów-rozkazałam.
-Chciałem cię przeprosić. Mam po prostu zły okres w życiu. Dużo myślałem o moim zachowaniu i z całego serducha cię przepraszam-wyznał.
-No dobra tobie też należą się przeprosiny. Wiem,że nie jest ze mną łatwo wytrzymać,ale mam nadzieję,że dasz radę-uśmiechnęłam się do niego szeroko,a on rzucił mi się w ramiona. Trochę pokopaliśmy i przyszła reszta składu Barcy. Tata mnie przedstawił,a wszyscy mnie dobrze powitali.  Zachowywali się jak przedszkolaki. Naprawdę współczuję tacie,że musi z nimi wytrzymywać i jeszcze dawać im rady,uciszać i tak dalej. Podczas ćwiczeń podszedł do mnie Neymar.
-Co tu robisz?-zapytał.
-Tata zrobił mi niespodziankę-powiedziałam dość dumnie.
-Aha nie wiem jak może nam dorównać dziewczyna,a przynajmniej mi-skwintował.
-Myślisz,że jak umiesz parę trików to jesteś już najlepszym piłkarzem na świecie?- trochę podniosłam głos,ale już nie wytrzymałam.
-Tak. Mogę mieć każdą-stwierdził,a ja roześmiałam się jak wariatka.
-Jesteś zabawny
-A ty córką trenera i tylko dlatego tu jesteś i nie dostałaś jeszcze w pysk-warknął.
-Tak na pewno...Już widzę jak bijesz dziewczynę-prychnęłam i poszłam do Bartry. Później zaczęliśmy wybieranie składów. Byłam w drużynie Leo i graliśmy przeciwko składowi Neymara. On jednak do mnie podszedł i powiedział:
-Udowodnię ci,że mogę mieć każdą. Zakochasz się we mnie. Załóżmy się o to.
-Dobra,ale teraz załóżmy się o to kto wygra mecz-zaproponowałam.
-Nie ma sprawy-zgodził się i odszedł do swojej drużyny. Rozpoczęliśmy grę. Myślałam,że będzie mi trudno złapać ich rytm gry,ale myliłam się. Już w drugiej akcji zaliczyłam asystę,a Messi gola. Spojrzałam na Brazylijczyka. Widać było na jego twarzy złość. Nie wiele mnie to obchodziło. Jest zbyt pewny siebie. To mnie w nim denerwuje bo ja na udawanie pewnej siebie pracowałam kilka miesięcy,a on taki po prostu jest. Wiem,że to trochę dziecinne,ale trudno. Kiedy dostałam piłkę chciałam strzelać,ale ktoś mnie skosił. Nie powiem bolało,ale kiedy ujrzałam kto to zrobił byłam pewna,że nie dam tego po sobie poznać. Uśmiechnęłam się zadziornie do Juniora i wykonałam karnego. Oczywiście była to czysta formalność,a tym samym prowadziliśmy 2:0. Jednak jego drużyna nie pozostała nam dłużna i już po chwili zdobyli bramkę,a zaraz potem drugą. Był remis. Jak na złość tata teraz zagwizdał i zarządził koniec treningu. 
-To jeszcze nie koniec-syknęłam do "11" Barcy.
Odświeżyłam się i pojechałam z tatą do wesołego miasteczka. W końcu trzeba nadrobić te 17 lat. Świetnie się razem bawiliśmy. Byliśmy nawet w kinie na jakieś komedii,ale w połowie seansu wyszliśmy i udaliśmy się na pizze,ponieważ porządnie zgłodnieliśmy. Najlepsza dla nas była teraz rozmowa i wspólnie spędzony czas. Gdy wróciliśmy do domu Pep chciał skończyć naszą poranną rozmowę. 
-Bo wiesz Marika...Bo ja nie wiedziałem o twoim istnieniu. Byłem ostatnio w Polsce i przez przypadek się dowiedziałem. Nie wiedziałem czy ci to w ogóle powiedzieć,ale poradziłem się Shak. Ona uznała,że powinnaś wiedzieć,a ja zgadzam się z nią w 100 %-nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam. Porozmawiałam chwilę z tatą i poszłam zadzwonić do mamy. Oczywiście miała mnie głęboko w poważaniu i nie raczyła odebrać. Któż by się spodziewał(czujecie ten sarkazm). Poszłam po cichutku na mój balkon i zapaliłam papierosa. Pomogło,ale tylko na króciutko. Zamknęłam się w pokoju i myślałam dlaczego ona mi tego nie powiedział,przecież wiedziała jak bardzo brakuje mi taty. W dzieciństwie myślałam,że jak będę grzeczna to on przyjdzie. Świętego Mikołaja zawsze prosiłam o to,żeby właśnie tatę poznać. Byłam bardzo rozżalona i wiedziałam,że ten świat jest tak dziwnie poukładany i tak nie sprawiedliwy,że aż brak słów. Niestety kilka łez spłynęło po moim policzku. Ostatnią myślą jaką pamiętam było to,że przynajmniej oko sobie przeczyszczę. Potem już odpłynęłam w krainę Morfeusza.


*kapki-odbijanie piłki nogą tak aby nie spadła na ziemię :)

----------------------------------------------------------------------------------
Chciałabym wam bardzo podziękować za tyle wyświetleń i komentarze. 
Jednocześnie bardzo was proszę o dalsze komentowanie mojego bloga,ponieważ to motywuje do pracy. Jak wam się podoba ten rozdział? Pojawi się Neymar,który chyba dużo namiesza. Jak sądzicie? Do zobaczenia i jeszcze raz dziękuję <3 Visca el Barca :)


poniedziałek, 10 listopada 2014

3.Niesamowita czy zbuntowana?Jedno i drugie.

Obudziłam się w nocy. Często tak mam-nie mogę zasnąć,chce mi się pić... Poszłam więc po cichutku do kuchni. Gdy weszłam do pomieszczenia ktoś aż podskoczył na krześle,a ja odskoczyłam w tył. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego,że taką postawę ciała ma Cesc. 
-Co tu robisz?-rzucił chłopak.
-Nie mogę spać i przyszłam się czegoś napić-odpowiedziałam
-Nie dziwię się,że nie możesz spać-syknął.
-O co ci chodzi?-krzyknęłam
-Zamknij się bo obudzisz Pepa-po tych słowach nóż w kieszeni mi się otworzył.
-W takim razie ma problem!Ominęły go pieluszki i nocne wstawanie to teraz może sobie wstawać,nie wstawać.Mam to gdzieś-już nawet nie krzyczałam,ja się darłam jak szalona. Co najdziwniejsze Pep wcale się nie obudził albo po prostu nie chciało mu się do nas wstać.
-Myślisz,że tylko ty miałaś takie dzieciństwo? Nie użalaj się nad sobą bo ludzie mają gorzej. Niektórzy nie znają swoich rodziców,są kalekami,nie mają co jeść,nie ają dachu nad głową ani w co się ubrać,a ty jeszcze narzekasz mając wszystko!-on także krzyczał. Oboje byliśmy bardzo zdenerwowani. 
-Skończ to kazanie-syknęłam i chciałam już wyjść,ale mnie zatrzymał.
-Lepiej bądź dla mnie miła bo twój tatuś dowie się o twoich ślicznych nadgarstkach-byłam przerażona. Skąd on mógł o tym wiedzieć.
-O czym ty pieprzysz? Jesteś nienormalny.-powiedziałam i wyszłam.


~Następnego dnia rano~
Wstałam rano i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Tak bardzo nie chciałam spotkać dzisiaj tego marnego piłkarzyka. Wstałam z łóżka i wzięłam mojego laptopa z biurka. Wróciłam do poprzedniego miejsca i przykryłam się kołdrą. Weszłam na tt,fb i aska,ale nie chciało mi się odpisywać ludziom ani odpowiadać na ich pytania. W końcu podeszłam do szafy i wybrałam ubrania na dziś,a następnie umyłam się i umalowałam(jak zwykle na czarno).



Zeszłam na dół do kuchni i wzięłam jabłko. Na lodówce wisiała żółta karteczka: "Jesteśmy na treningu. Będziemy około 18~Pep i Cesc :) Kocham Cię córeczko <3". Kartkę natychmiast wyrzuciłam do kosza,a do głowy przyszedł mi niezły pomysł. Wyszłam z domu,a po drodze szukałam w telefonie dobrych salonów tatuaży. Wzięłam taksówkę i odwiedziłam kilka z nich. Jeden niedaleko Camp Nou jest bardzo fajny salon. Poprosili mnie o dowód lub o zgodę rodziców,ale na szczęście jeszcze z Polski miałam fałszywy dowód. Kiedyś Wojtek okradł taką babkę i od tamtego zdarzenia dowód należał do mnie. Postanowiłam pojechać do fryzjera,a oto efekt:


Następnie udałam się do sklepu po papierosy i alkohol. Po zakupach udałam się do domu. Tam włączyłam muzykę z Polski na full i usiadłam z papierosem i wódką na kanapie. Po jakiś 2 godzinach byłam już nieźle wstawiona,a paczki papierosów już nie było. Nagle ktoś wszedł do domu. Wstałam zobaczyć kto to i okazało się,że w domu,w którym mieszkam znajduję się idiota Cesc,Pep,Shakira z Gerim,Messi i Neymar.
-Jezu Marika coś ty zrobiła z włosami?!-wydarł się Geri.
-Kiedyś miałam niebieskie i fioletowe,a później takie dziwne i...i teraz mam najlepsze włosy-mówiłam dość chaotycznie i nieskładnie. 
-Mi się tam podoba-powiedział Naymar.
-A widzisz-podeszłam do "11" Barcy i zarzuciłam swoje ręce na jego szyje. On wziął mnie na ręce i 
zapytał Pepa gdzie znajduje się mój pokój. Trener wskazał mu pomieszczenie,do którego miał mnie zanieść. Położył mnie na łóżku i chciał wyjść,ale go zatrzymałam.
-Proszę zostań ze mną.

~Perspektywa Pepa~
Neymar nareszcie zszedł. Usiadł obok nas na kanapie i uśmiechnął się.
-A tobie co?-zapytał go Cesc.
-Ona jest niesamowita. Tak po prostu poszła do fryzjera i przefarbowała włosy-oznajmił.
-Tak bardzo niesamowita. Mam jej dość. Są z nią same problemy-zacząłem.
-Pep czy ty siebie słyszysz? Myślałeś,że zbuntowana dziewczyna,która wychowywała się bez ojca nagle pod jego wpływem zmieni swój dotychczasowy styl życia tylko po to,by tatuś był z niej zadowolony? Sorry za moją szczerość,ale chociaż raz postaw się na jej miejscu. Nie wiesz,że farbowanie włosów,kolczyki,papierosy i alkohol i tak dalej to wołanie o pomoc. Nie widzisz,że ona sobie nie daję rady?
-Shak ja wiem,że jest jej bardzo ciężko i jest to moja wina,ale na Boga ona jest jak diabeł. Nigdy nie wiesz czego się po niej spodziewać i co zaraz zrobi. Nie wiem co robić.-tłumaczył się.
-Daj jej szansę. Mówiłeś,ze kocha piłkę nożną,więc zabierz ją jutro na wasz trening,porozmawiaj tylko szczerze i nie kryj jej matki bo ona teraz mieszka z tobą i zasługuje na poznanie prawdy-poradziła.
-O czym ty mówisz Shakira?-zapytał Messi. Ona spojrzała na mnie.
-Jej mama powiedziała Marice,że wiedziałem,że istnieje. To nieprawda. Dowiedziałem się niedawno przez przypadek,a ona skorzystała z okazji i kazała mi ją zabrać bo źle się zachowywała-wytłumaczyłem wszystko swoim przyjaciołom.

~Perspektywa Cesca~
Gdy to usłyszałem było mi jej troszkę żal i poszedłem do jej pokoju. Spała jak małe,niewinne dziecko. W tych włosach wygląda naprawdę seksi. Dobra Cesc ogarnij się to głupia lalka. Natychmiast udałem się do swojego pokoju. Słyszałem jak wszyscy się ze sobą żegnają. Usłyszałem pukanie do drzwi i nim zdołałem powiedzieć "proszę" w drzwiach stał już Leo. Zamknął drzwi.
-Cesc?
-Tak?-byłem trochę zdziwiony gdy wypowiedział pytająco moje imię.
-Ona ci się podoba-stwierdził śmiało i siadł obok mnie na łóżku.
-Co?!-nie mogłem uwierzyć w to co właśnie powiedział mój przyjaciel.
-Widziałem jak na nią patrzyłeś-powiedział.
-To głupia lalka,która nic nie potrafi. Mózg jej wypłynął przez uszy-syknąłem.
-Okej przyszedłem się pożegnać i właśnie mnie utwierdziłeś w przekonaniu,że ci się podoba córka Pepa.
Nie zdążyłem nic powiedzieć bo  Leo już wyszedł. Wariat-stwierdziłem i poszedłem spać.


___________________________________________________
Mamy kolejny rozdział. Mam nadzieję,że wam się podoba.
Troszeczkę pokręcony,ale mam nadzieję,że fajny :)






wtorek, 4 listopada 2014

2.Znasz moje imię,nie moją historię.


Po rozmowie z chłopakami postanowiliśmy zagrać w fife. Ograłam Gerarda 3:1. Miałam niezłą beczkę,że dziewczyna wygrała z światowej klasy piłkarzem. On w odwecie zaczął mnie łaskotać i wszystko było by fajnie,gdyby nie jeden szczegół. Geri przez przypadek zdjął mi moją czarną bandamkę. Szybko odepchnęłam zdezorientowanego piłkarza i chwytając zgubę pobiegłam do łazienki. Miałam ochotę ryczeć. Obiecałaś coś sobie głupia idiotko. Obiecałaś już nigdy więcej nie uronić łzy,dotrzymaj słowa chociaż sobie. Przeanalizowałam swoje zachowanie  usiadłam na podłodze,opierając się o zimna wannę.


~Perspektywa Cesca~

Zszokowało mnie jej zachowanie,ale po chwili wszystko rozumiałem. Geri i Pep dobijają się do drzwi łazienki,za którymi siedzi ta smarkula. Kiedy spadła jej ta bandamka ujrzałem na jej ręce bandaż...Cały we krwi. Na nadgarstku. Wszystko stało się jasne. Tylko po co ona to robi? Ma rodziców,przyjaciół,pieniądze,jest ładna i chuda. Chcę żeby to na nią zwracali uwagę,ale to jest chore,przecież ona ma dopiero 17 lat. Gwiazda wreszcie wyszła z łazienki,a Geri przeprasza ją jak głupi.
-Gerard zostaw tą gwiazdę,przecież nawet nie wiesz za co ją przepraszasz-syknąłem bardziej w stronę dziewczyny,niż przyjaciela.
-Cesc,proszę Cię nie wtrącaj się-poprosił mnie dość miło.
-Jak chcesz,przecież księżniczka chciała zwrócić na siebie uwagę i to zrobiła,a ty jesteś taki głupi i dajesz się nabrać na jej gierki-powiedziałam już na maksa wkurzony.

~Perspektywa Mariki~

Francesc wydawał się na początku miły,ale dzisiaj pokazał swoją prawdziwą twarz. Zna moje imię,nie moją historię. Mój kochany "tatuś" zawołał mnie właśnie na kolację i przez to musiałam przerwać oglądanie meczu,w którym mierzy się Arsenal Londyn i Chelsea. Wyłączyłam telewizor i poczłapałam do jadalni. Pique został u nas na kolacji. Zajęłam miejsce naprzeciwko Fabregasa,ponieważ tylko to było wolne. Było mi tak potwornie wstyd za moje wcześniejsze zachowanie,ale cały czas byłam wściekła na tego dupka(Cesca). Na talerzu znajdowała się
tortilla,której zjadłam mniej niż połowę.
-Co jest?Nie smakuje Ci?-zapytał mnie Pep.
-Jest dobra-powiedziałam bez większych emocji.
-To czemu nie jesz?-dopytywał.
-Nie jestem głodna. Pójdę do siebie-odpowiedziałam i poszłam do pokoju,który wskazał mi wcześniej trener Barcy. Leżałam na łóżku z głową w poduszkach. Po chwili ktoś wszedł do pokoju i usiadł obok mnie na łóżku. Nie poruszyłam się ani na moment.
-Marika wiem,że nie jestem idealną osobą,aby rozmawiać z tobą na takie tematy,ale... Ale muszę spróbować. Twoja mama mówiła mi o twoich kłopotach. Jesteś naprawdę chuda i piękna. Nie musisz się odchudzać. To jest niebezpieczne. Narkotyki także nie są rozwiązaniem. Sama siebie niszczysz. Ne pozwolę na to.
-Tatuś roku się znalazł-powiedziałam siadając-A gdzie byłeś kiedy budziłam się w nocy? Gdzie byłeś kiedy śniły mi się koszmary? A jak byłam chora? A jak mama piła,a mną nikt się nie zajmował? A gdzie byłeś kiedy w przedszkolu były przedstawienia na "Dzień taty" i wszyscy ojcowie byli na widowni? A wywiadówki? Gdzie byłeś kiedy to wszystko się zaczęło? Ja ci powiem gdzie byłeś. Tu. W Barcelonie. Nie dzwoniłeś nawet na święta czy na moje urodziny,nie pisałeś,więc jakim prawem teraz mówisz mi co mam robić?
On chyba tego nie wytrzymał. Wyszedł z mojego pokoju.Weszłam na mojego tumblra i napisałam: "Trzeba odreagować dzisiejszy dzień". Tak jak napisałam tak też zrobiłam. Potem poszłam przebrać się w piżamę,umyć i spać.




-----------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba?
Dzisiejszy rozdział jest dość długi,ale bardzo
przyjemnie mi się go pisało. Jestem raczej zadowolona.
Dziękuję wam za czytelnictwo i zachęcam do 
wyczekiwania następnego rozdziału ;)

poniedziałek, 3 listopada 2014

1.New live ;)

Wstałam o 5 rano.Niestety nie mogłam spać co zdarza się bardzo rzadko.To chyba przez tą całą sytuację.Muszę wyjechać z Polski.Wyjeżdżam z mojego kochanego Krakowa,którego zarazem nienawidzę.Jadę do taty.Do Hiszpanii.Do Barcelony.Dlaczego się nie cieszę,przecież tam jest mój ukochany klub-Fc Barcelona...Nie cieszę się,ponieważ nie pamiętam mojego taty.Miał mnie po prostu w dupie.Będąc małą dziewczynką wierzyłam,że jeżeli będę grzeczna tata przyjedzie.Pamiętam moje łzy kiedy jedno jedyne moje marzenie nie chciało się spełnić.Dzisiaj jestem już duża i nie płacze o niego.Mam go w dupie tak jak i on mnie przez te wszystkie lata.Dlaczego właściwie tam jadę?Mama nie może ze mną już wytrzymać.w sumie to się jej nie dziwię.Jestem chamska,pyskata,wredna i jak na hiszpankę przystało uparta.Postanowiłam ubrać się w to:


Poszłam do łazienki w celu umycia się i uczesania swoich włosów w niezgrabnego koka.Po porannej toalecie zeszłam na dół z moimi walizkami.Mama siedziała w kuchni i jadła śniadanie.Zadzwoniłam po taksówkę i wyszłam z domu bez pożegnana.Nikogo to nie zdziwił.I tak od dawna robiłam to co chciałam,więc nie wiem co pobyt w Barcelonie ma zmienić.Wsiadłam do taksówki.W sumie to może nawet dobry pomysł.Nie będę musiała codziennie oglądać liżącej się Sary z Wojtkiem.Kto to?Sara-moja najlepsza przyjaciółka.Wojtek?Wojtek-mój chłopak do końca życia.Nie chciałam się z nim przespać to poszedł do tej co da mu wszystko czego pragnie.Nienawidzę ich.
Taksówka dojechała na lotnisko,zapłaciłam kierowcy i poczłapałam z walizkami do odprawy bagażowej.Wszystko przebiegło sprawnie i szybko.Na szczęście.Jest rano i mogłoby się niechcący komuś dostać.Podróż samolotem przespałam,obudziła mnie dopiero stwerdessa,prosząca o zapięcie pasów,gdyż zbliżamy się do lądowania.Wysiadłam z samolotu i zobaczyłam Pepa Guardiole.No kto by się spodziewał,że się tu pofatyguje.Sam osobiście po swoje dziecko,które przez 17 lat miał głęboko w poważaniu.Podszedł do mnie chcąc mnie uściskać.Wręczyłam mu tylko moje walizki i ominęłam szerokim łukiem.On zaprowadził mnie do samochodu i ruszyliśmy.Jego dom robił wrażenie,ale nie będę mu tego mówić.
-Wiesz Marika jest u mnie mój piłkarz bo zalało mu mieszkanie-powiedział niepewnie-Nie będzie ci to przeszkadzać?-zapytał.
-To twój dom,ja się nie wtrącam i tak za niedługo wrócę do Polski.-odpowiedziałam dumnie.
Na kanapie ujrzałam Cesca Fabregasa i Geraeda Pique.Nie chciałam dać po sobie poznać,ale cholernie się cieszyłam.
-Pewnie nie wiesz kto to-rzucił mój tatuś-To Cesc a to-nie dane było mu skończyć,gdyż mu przerwałam.
-Gdybyś interesował się swoją córką to byś wiedział,że kocha piłkę nożną i całą Barcelone-powiedziałam z pretensjami-No oczywiście nie licząc trenera-uśmiechnęłam się kpiąco i zobaczyłam tłumiony śmiech piłkarzy stojących obok.
-Ty to pewnie Marika-stwierdził Piuque.-Witaj w rodzinie
-To określenie jest głupie-powiedziałam kiwając głową w stronę Pepa.
-W takim razie witaj w gronie przyjaciół-strzeliłam face palma.
-Dobra to jest jeszcze gorsze.Nic nie mów mi też miło Cie poznać.Strzelisz mi autograf?
-Gdzie?Na cyckach?Bo jak na cyckach to ja bardzo chętnie-zaczął się śmiać
-Shakira chyba trochę mnie będzie zadowolona-odpowiedziałam,a Cesc tarzał się ze śmiechu-Twój też chcę-zwróciłam się tym razem do Cesca-Na koszulce-dodałam po chwili.Cała nasza trójka już się śmiała.Co za downy xD 

--------------------------------------------------------------------------------
Dobra jest pierwszy rozdział ;) Jestem z niego średnio 
zadowolona,ale mam nadzieję,ż ebędzie się wam
 podobał <3 Takie jeszcze moje pytanie:Lubicie Cesca i Pique?



Bohaterowie ;)


Bohaterowie 





Marika Pedro-17 letnia Polka z hiszpańskimi korzeniami.Uwielbia piłkę nożną.Jest wierną                                fanką Fc Bacelony. Zraniona dziewczyna,która nie umie mówić o tym co                                      czuje.



Francesc Fabregas-22 letni piłkarz Fc Barcelony.Nie może znaleźć tej jedynej i stracił już                                             nadzieję na znalezienie miłości aż o śmierci.






Pep Guardiola-trener Fc Barcelony.Znakomity człowiek,który jest dla wielu                                                            autorytetem.Jednak on także był kiedyś młody i popełnił kilka

                                     błędów.Czy wybaczą mu je najbliżsi?



Neymar da Silva Santos Junior- piłkarz Barcelony, grający z numerem "11" na boisku.                                                                            Zbuntowany, nieposkromiony, arogancki i zły na cały świat.                                                                 Rozpieszczony? Piłkarz, a takie zachowanie... Z czego to                                                                       wynika?




Reszta bohaterów to piłkarze Dumy Katalonii ;)